Na antenie

Strona Główna

Małżeństwo – wspólny cel

14 lutego 2017 Aktualności


Już od okresu dojrzewania u młodych dziewczyn rodzi się pytanie – kiedy pojawi się ten jedyny? Niekiedy okrasza je mnogość znaków zapytania oznaczających niecierpliwość, a czasami wielokropek wskazujący ilość adoratorów. Tak czy inaczej przy nawiązywaniu relacji towarzyszy nam zauroczenie, zakochanie, uwielbienie i różowy, piękny świat, naznaczony randkami, kwiatami, czekoladkami i pocałunkami. Żyć, nie umierać. Wszyscy dookoła kibicują i patrzą pytającymi oczami – kiedy ślub?

Następnie dzieje się jednak coś dziwnego. Okazuje się, że nie wszyscy patrzą na małżeństwo w tak optymistyczny sposób. Dla „wierzących – niepraktykujących” to koniec drogi usłanej różami i słodkościami, a początek pieluch, łez, nieumytych włosów żony i obgryzionych paznokci męża, trzymającego puszkę piwa – widok kiepski, znany z serialu. Sens życia ulokowany jest w zbliżających się wakacjach, w wypłacie, spotkaniach z kumplami, w towarzyszeniu dzieciom w ich życiu. Jednakże dla tych zaangażowanych, ufających Bogu, małżeństwo to przedłużenie różowego stanu i wejście na nową, ciekawą drogę.

Pamiętam pewną sytuację, kiedy jechałam do mojego domu rodzinnego, by włączyć się do przedślubnych przygotowań. Wybrałam wtedy ulubiony przeze mnie środek transportu – autostop. W trakcie podróży opowiadałam z radością, że już za kilka dni stanę się żoną. Ku mojemu zaskoczeniu wszyscy mi współczuli, zastanawiając się, co mi odbiło, że przekreślam tę wolność, którą dostałam od losu. Jednak ja miałam zupełnie inne nastawienie, bo było to dla mnie wejście na oczekiwaną od dawna drogę.

Dla mnie małżeństwo to wolność. Życie z człowiekiem, którego lubię, o ciekawej osobowości, którego miłość i czułość są tak wyjątkowe, że nie mam oporów, by rozebrać się przed nim duchowo. Jestem świadoma jego wad, które przyjmuję jako wyzwanie i choć są trudne, to bledną w obliczu miłości.

W małżeństwie kibicujesz partnerowi w zmaganiach, spoglądasz, jak śpi obok ciebie, myślami powracając do przedślubnych marzeń. Chorując, wiesz, że jest ktoś, kto kupi ci czosnek, a w chwilach jesiennej depresji ten ktoś wie, jak podnieść cię na duchu.

Małżeństwo to droga. Trzymamy się jednej trasy, choć jak to na górskim szlaku bywa, jeden wpadnie na kamień, a drugi wdepnie w kałużę. Dwa światy, dwie inne osoby, które w dzień ślubu postanawiają iść obok siebie. A cel mają wspólny i piękny – życie wieczne.

Michalina Sikorska


Udostępnij
X